Dziś do nas przyjdą koledzy córki z przedszkola, muszę jakieś paluszki i picie kupić, a młodsza marudziła, nie chciała spać się położyć po obiedzie no i będzie mały poślizg. Ale się nie przejmuję zbytnio, nie ma w sumie żadnej okazji, dzieciaki trochę się pobawią, mamy wypiją kawę;) a potem będzie wielkie sprzątanie:)
Tymczasem prace nad damą postępują - bidulka ma już drugą rękę bo dziwnie z jedną wyglądała;)
Mąż na początku września obchodził drugi raz 18 lat:) a w sobotę mieliśmy skromną imprezkę na jego cześć. Oto co dostał:
Litrowa pucha piwa z kuflem o takiej samej pojemności (już spożyte;) i do butelek też były kufle półlitrowe.
I jeszcze takie cacko
Jako że mam męża gotującego - dzięki ci Panie Boże!!! - taki prezent niezmiernie go ucieszył!
Z innej beczki: w sobotę mamy kolejne spotkanie robótkowe, nie mogę się już doczekać! Jak to dobrze że można się spotkać w szerszym gronie maniaczek wszelakiej maści rękodzieła, nacieszyć oczy i pogadać:)
Wychlał skubaniutki sam czy mu pomogłaś?:D
OdpowiedzUsuńO tak, mąż gotujący to skarb!
OdpowiedzUsuńSuszarkę u nas użytkuje teść, suszone jabłuszka prosto z działki... rarytas!
Ines, niby pytał czy chcę, ale jak się zdecydowałam to nie było czego nawet powąchać;)
OdpowiedzUsuńAneladgam, (nie przekręciłam;) ciekawa jestem tego ustrojstwa, pewnie za niedługo będzie testowanie tylko nie wiem jeszcze co będziemy suszyć;)
Haft rośnie w oczach a spotkania robótkowego mogę pozazdrośćić :), suszarka do grzybów i owoców przyda się napewno na wszelkie kompoty z suszu na święta.
OdpowiedzUsuńLubię takie hafciki, rób czekam na oprawiny.
OdpowiedzUsuńhmm, a ja zazdroszczę gotującego męża:)
OdpowiedzUsuń