Kwiatów na razie brak, ale donice prawie są:)
Żółwie tempo, wiem, ale usprawiedliwienie mam. Otóż dziś mamy kolejną rocznicę ślubu! Prezent od męża już wcześniej dostałam i się nawet chwaliłam w poprzednim wpisie, a sama cóż, skromniutko zakładkę memu molowi książkowemu wydłubałam.
Tu z lewej strony podczas zszywania
A tak wygląda wersja ostateczna.
Poraz kolejny upewniam się że brak mi polotu w tworzeniu małych form, wolę jednak obrazy.
Przynajmniej mogę twórczością męża się pochwalić bo nie ustaje w koralikowym grzebaniu i wymyślaniu nowych błyskotek
I prawie bliźniacze
Kto zamiawał, ten wie, i ma sobie wybrać;)
I jeszcze takie
I bransoletka do kompletu - zdjęcia robione przed chwilą a więc późną nocą